• Wszystkich wizyt: 55449

POGODA DUCHA


Pogoda ducha

Jest to wielka siła,

Dobrze jej posłuchaj

Oby zawsze była!

 

            Co zdaje się niemożliwe

            Możliwym stać się może

            Na swoje niedomogi

            Z góry patrz, jak na ziemię orzeł.

Budowle są tak maleńkie,

Kręte ulice niczym nitki,

Rzeki także wąziutkie,

 

Lecz świat w miniaturze nie jest brzydki.         

Miniaturki także są urokliwe,

Malownicze, bajecznie kolorowe.

Orzeł tak kołując wypoczywa

 I z góry na świat patrzy chyląc głowę.

 

Nie bójmy się niedomogi!

Podziwiajmy uroki świata!

No i cóż, że choroba kogoś toczy?

Wyobraźnią pod chmurami można wzlatać!

 

            Pamiętaj, że punkt widzenia

            Zależy od punktu chcenia!

            Rozjaśnij serce i umysł,

            To znikną cierpienia.

Wystarczy strach pokonać,

Osiągnie się optymizmu potęgę.

Chorobie w nos można się śmiać

I o goryczy nikt nie wie, bo oczy są uśmiechnięte.

 

Ileż to strasznych chorób było niepokonanych

            I zapomniał już o nich świat

            Należą do zjawisk nieznanych

            Nie istniejących od lat.

Nie wszyscy muszą wiedzieć że cierpisz

Nie poddawaj się ułomności, bólowi,

Żyć pogodnie jest milej i lepiej,

Samopoczucie chorego także się poprawi.

 

            Nauczmy się cieszyć z drobiazgów.

            Kwiat, obłok może nas zadziwić.

            Chyba nie trzeba już słów:

 Multimilionerzy bywają częściej nieszczęśliwi.

Kochajmy wyroki świata

Nie oczekujmy na raz wszystkiego

Patrzmy z góry jak orzeł co pod chmurami lata,

Pozytywne myślenie to coś wspaniałego.

 

 

 

 

5 Odpowiedzi na POGODA DUCHA

  • ~Sławomir Jaroszczak mówi:

    Szanowna Pani Anno,
    właśnie wysłuchałem w Radiu TOK FM rozmowy z Pani synem Przemkiem. Dla mnie, jako osoby „wychowanej” na serialu „Daleko od szosy” – rozmowy szalenie interesującej i wzruszającej. Syn Pani opowiadał ciągu dalszym Państwa historii w sposób bardzo ciepły i zajmujący. Myślę, że z powodzeniem mógłby realizować się jako dziennikarz radiowy.
    Pisze te słowa na gorąco i nie mam w tej chwili czasu zapoznać się z Pani wierszami zamieszczonymi na blogu. Ale obiecuję, że zrobię to wkrótce.
    Życzę zdrowia i dużo sił, bo optymizm i pogodę ducha – z tego co usłyszałem – można czerpać od Pani.
    Pozdrawiam
    Sławomir Jaroszczak z Łodzi

  • ~Zbigniew mówi:

    Pani Aniu!
    Gdy dzisiaj żona (nb. też Anna, jak moja córka i moja Mama) zawołała, abym zszedł na obiad, po raz bodaj pierwszy w życiu schodziłem z radiem w ręce. Nie miałem pojęcia o istnieniu pierwowzorów bohaterów serialu mojej młodości. Ma Pani fantastycznego syna, ale to mnie nie dziwi, skoro ma on taką Mamę i takiego Tatę.
    Serial, bazujący na Państwa młodości, zapadł mi w pamięci jak żaden inny. Wiem, co mówię, bo gdy nawet teraz, po latach, gdy zdarza mi się trafić na powtórkę któregoś z odcinków, znam niemal wszystkie mixy, jakie za chwilę nastąpią, nie mówiąc już o dialogach. Czego nie mogę powiedzieć nawet o serialu, którego sam byłem współtwórcą (jako realizator dźwięku) przez osiem lat; powtórki niektórych odcinków oglądam ze zdziwieniem, że nic z tego nie pamiętam.
    Wasze losy przyciągały (i nadal przyciągają) przed telewizory miliony Polaków poszukujących wzorów normalnych, zwykłych ludzi radzących sobie z przeciwnościami losu. Było to szczególnie ważne w czasach PRL, jest ważne także i teraz. Nie sposób ocenić, ilu rodaków dzięki Wam i Waszej zekranizowanej historii stało się prawymi ludźmi. Tego nikt Pani i Panu Leszkowi nie odbierze. A motorem tego jest Pani. Niewiele osób ma takie życie, którego inni mogą im pozazdrościć. Pani należy do tych nielicznych. No i te pogodne (w większości ;)) obrazki i wiersze… Po prostu ilustracja ciągłej, nieustającej pogody ducha! To MUSI znaleźć swój dalszy ciąg także na ekranie!
    Serdecznie pozdrawiam – Zbigniew.

  • ~Alicja mówi:

    Droga pani Aniu!
    Wysłuchałam wywiadu a pani wspaniałym synem. Poryczałam się jak dziecko… Gdy oglądałam ten serial byłam świeżo upieczoną żoną i matką. Denerwowało mnie to naciąganie (tak mi się wtedy zdawało) faktów do rzeczywistości. Wydawało mi się niemożliwe, że kulturalna wykształcona dziewczyna zawracałaby sobie głowę jakimś nieobytym chłopakiem ze wsi. Pamiętam, że kłóciłam się o to z całą rodziną twierdząc, że to komunistyczna propaganda awansu społecznego… Jakże się myliłam – nie znałam przecież prawdziwej Ani. Rozumiem, że przy pani optymistycznym charakterze i pozytywnym podejściu do życia, bezmiarze życzliwości – wszystko jest możliwe. Pani obrazy to mistrzostwo świata. Przepiękne, pełne radości i ciepła. Dziękuję życząc zdrowia….

  • ~Maciej mówi:

    Wiersze Pani wraz z żoną czytamy, twórczość malarską podziwiamy,
    na dalszą poezję również czekamy!!

  • ~wiola mówi:

    Tu rocznik 68 :-) Pamiętam serial z czasów, gdy byłam mała, potem z czasów szkolnych,
    studenckich… Oglądałam go z nostalgią będąc już nauczycielką i teraz, gdy w sobotni
    wieczór natrafiłam na odcinki nadawane w jednym z kanałów tv. Oto mamy 2017r.,
    a ta zwyczajna przecież historia – ciągle wzrusza! Losy Leszka i Ani nie są nam obojętne,
    bo ich przeżycia są prawdziwe, a oni sami – wrażliwi i ambitni. Myślę teraz, co ja osiągnęłam
    w życiu i kogo mam wokół siebie … Co jest najważniejsze w życiu? Po prostu, sądzę
    że samo życie, które się toczy na dobre i złe jest bezcenne. I ta właśnie historia to pokazuje.
    Dowiedziałam się dzisiaj, że Ania zmarła … długo chorowała … Wierzę jednak w to, że nie żałowała
    tej drogi z Leszkiem. Jej życie pozostanie inspiracją dla wielu ludzi. I to jest piękne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>