• Wszystkich wizyt: 51788

Nostalgia

                                  lipiec 2003 r.

                              PDPS „Feniks” Skoczów

 NOSTALGIA

 

Piszę w imieniu p. Jerzego, także chorego na stwardnienie rozsiane (SM), kapitana żeglugi morskiej, na „wieczór morskich opowieści”

 

Tęsknię do blasku słońca na falach.

Tęsknię do dalekiej linii horyzontu.

Do wycia sztormów, choć ogarnia wtedy strach.

Do bryzy morskiej wiejącej mi od statku frontu.

 

Wszystko mam niby w komplecie

Tylko SM narobił w mym życiu bałaganu

Jest to czas na przemyślenia- wkrótce to pojmiecie.

Wierzę, że na nogach jeszcze stanę!

Jestem chory, więc mam czas na przemyślenia.

Poznaję życie innych ludzi chorych.

Moje życie ciągle pogłębia się i zmienia.

Badam to życie, choć nie jestem medycyny doktorem.

 

Kołysanie fal w mej pamięci zostało

I przyszła wielka nad życiem zaduma.

Tak wiele jeszcze zrobić by się chciało!

Serce to czuje, bo duch we mnie nie umarł!

 

Pozytywów mimo wszystko w życiu wypatruję

Ufnie twarz tuląc do marzeń

Szlachetności kryteriami w życiu się kieruję.

Myśli trwożne lub złe odsuwam w cień.

 

Czas płynie leniwy, powolny.

Ja pomimo choroby wciąż żyję i nowe uroki świata odkrywam.

Od trosk i wszelkiego zła czuję się wolny!

Czy ktoś pomyśli, że życie przegrałem? Nie! Ja właśnie wygrywam!!!

 

Rozmarzone oczy wyobraźni patrzą w dal.

Fakty, zdarzenia zostaną w pamięci.

I płynie walc. W melodii zło wszelkie odsuwa się w cień.

A walc jak wiatr do sali wpadł. Wiruje! W tanecznym rytmie się kręci!

 

Czy to sztorm? Skąd ten szkwał?

Wzburzone są odmętu fale.

Pękają liny, trzeszczą żagle! Niejeden by się bał!

Lecz desperaci jak ja nie boją się wcale!

 

Wiatr łopocze żaglami. Fala pokład zalewa.

Piorun huknie z grzmotem czasami,

A brać marynarska uwija się na pokładzie.

I pieśni ludzi morza w głos śpiewa.

 

Smak bryzgów fal, tak słony, że aż gorzki.

Czarowny jest tej spienionej wody szał.

Urok Neptuna krainy jest niewątpliwie groźny i boski.

Chciałbym na statek powrócić! Jakże wiele bym dał!!!

 

Chcę wierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych,

Zmagania ze sztormem w wyobraźni przeżywam.

Nie byłem nigdy człowiekiem tchórzliwym.

Doświadczenia życia wytrwale pokonuję i zdobywam.

 

Piękny jest żagiel, gdy wiatr nim łopocze.

Kłopoty życia jak umiem omijam.

Duch rwie się do zmagań i ciało jest ochocze.

Burza już słabnie. Żywioł przemija.

 

Tęsknoty nutą fala o burtę pluska,

Na statku zabrzmiało murmurando szant,

Minęła burza i sztorm już ustał.

Płyniemy dalej do nieznanych morskich bram

 

Zefirek łagodnie ogorzałe twarze muska.

Gitary dźwięk morskie szanty wspomaga.

Woda jest niczym czarno-złota  łuska.

Toń morska baśnie swoje pośród głębin opowiada.

 

I słyszę szum słonych wód morza

Czy to walcem roztańczył się bal?

Czy w sztormie przejawiła się siła boża?

Gnany wiatrem statek pośród zburzonych fal.

 

Żagle tak były wydęte w podmuchu i pędzie,

A teraz zefirek je muska.

„Niech burz i sztormów w mym życiu już nie będzie”

- Fala do fali modlitewnie pluska.

 

Niezawinione niczym jak SM choroby, niech znikną z tego świata!

Zamyślone, rozmarzone oczy, utkwione w pluskającą toń.

Szkwał, mrok, blask, toń- wiele słów w pamięci lata.

Jakiś sposób na lek zapewne jest Muszą dotrzeć doń!

 

I tak spośród nostalgicznych morskich fal.

Wyłonił się optymistyczny statek.

Z świetlistym napisem na dziobie „DAL”

Lek na SM niezbędny nam jest, a także dla naszych dziatek.

„Gdzie ta koja gdzie spocząć można?

Gdzieś przy kei przycumowano już jacht”.

O znalezieniu leku na SM marzy mi się myśl trwożna.

Trzeba dążyć i żyć. I cóż, że był strach?

 

Nie straszny mi porywisty szkwał.

Nie przeraża mnie przepastna dal.

Ani mrok, ani wiatru świst, i ryk fal nie będzie wiecznie trwał.

W marzeniach widzę jak zbliża się statek o nazwie „DAL”.

 

Rozmarzone oczy patrzą w dal.

Fakty, zdarzenia w pamięci stygną.

I toczy się naprzód taneczny walc.

Może w tanecznym rytmie wygram?

 

Wśród szemrzących nostalgicznie fal

Łagodnej pogody ducha wypatruję

Do marzeń krainy ulata wyobraźnia w dal.

Drogi do pełni zdrowia pośród marzeń poszukuję.

 

Sala Kominkowa 18.07.2003

Autorka dedykuje wiersz p. Jerzemu kapitanowi żeglugi morskiej na pamiątkę spotkania w sali kominkowej w Skoczowie, w dowód wielkiej życzliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>