• Wszystkich wizyt: 51788

kobieta

„Czas choroby”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Choroba niesie z sobą smutek
I serca obawy.
Smutek to niełaskawości losu skutek.
Dlaczego los nie był dla mnie łaskawy?

Za co? Dlaczego??
Pytamy samych siebie.
Cóż zrobiliśmy złego?
Czemuż za życia doświadczamy piekła?

Choć powinniśmy żyć jak w niebie.
To analiza naszego życia.
Cierpi ciało i dusza.
Czemu tak bezwzględnie los nas dotyka?

A może lepiej tematu nie ruszać?
Ale po cóż tak tchórzyć?
Może właśnie dobrze jest ten temat ruszyć?
Być może na tym filozofia choroby polega,

Że walcząc z chorobą ułudzie zbytku i ………….. się nie ulega.
Może na tym filozofia przewlekłych chorób polega,
Że uczysz się walczyć sam ze sobą?
I cóż to zmienia?

Nie nastawiasz się konsumpcyjnie i masz dużo czasu na przemyślenia!
Może istotnie nie warto tak pędzić przez życie za niczym?
Podumaj o pozytywach przewlekłej choroby!
Dano Ci czas na wprowadzenie pomysłów w czyn!

Otwiera się nowa możliwość samorealizacji jakoby!
Nie poddawaj się łatwo!
Smutek i gorycz to doradcy źli!
Los sobie zadrwił aż nadto.

Więc śmiej się z losu i drwij!
Przekora to lek wspaniały.
Więc zaaplikuj go sobie.
Choć bardzo cierpisz, górą bądź i czuj się doskonały

Nie poddawaj się nigdy chorobie.
Każdemu wybije ostatnia godzina
Nie warto tą myślą zatruwać sobie życia.

Musi się zakończyć to co się zaczyna.

Nieskończoność to abstrakcja matematyczna.
Więc uśmiechaj się i czerp uroki z każdej chwili!
Bądź dobry, miły, podziwiaj świat wokół siebie.
Wtedy i umrzeć Będzie spokojniej i milej.

A może w nagrodę znajdziesz się aż w NIEBIE?


JARZĘBINA

 

Za moim oknem jarzy się jarzębina

Ciężarem kiści owoców gałęzie w dół przygina

Liście jeszcze zielone i postrzępione,

Lecz już wkrótce jesienią wyzłocą się one


Pojawią się na gałęziach zgłodniałe sikorki kosy i szpaki.

Jagód szybko ubędzie, gdy przyszybują tu ptaki.

Jarzębina za pokoiku oknem

Stanowi widoku plan pierwszy.

Często dostojna w deszczu moknie

I często jest świadkiem pisania moich wierszy.

Uświadamia mi jaka roku jest pora

Bo ja niestety nie chodzę już, bo na SM jestem chora.


Moje okno przed wiatrem osłania,

Od nadmiaru słońca ocienia.

W jej gałęziach ptaki świergoczą nierzadko.

Wyobraźnią pokój ciasny w aleję parku można przemienić.

W odgłosy ptaków, przyjaźnie się wsłuchaj.

Jakże się uwijają. Imponują barwami,

kształtami i chyżością ruchu.

Jarzębina czerwienią owoców z liści zieleni wybucha,

A ptaki do niej przylatują i po chwili odlatują.

Jarzębina za oknem jesienną urodą się pyszni

Słońce łagodne w zdumieniu spogląda.

Czy to jawa? Czy mi się śni?

Przecież tylko w zadumie przez okno swe wyglądam.